Rzeczy, których (już) nie kupuję 2
Rzeczy, których (już) nie kupuję

Mało jest u mnie całkiem od dawna. Odkąd pamiętam byłam minimalistką, ograniczałam, organizowałam i porządkowałam. Nadmiar zawsze sprawiał mi kłopot i dawał poczucie przytłoczenia. Czułam się naprawdę zagubiona dopóki nie odkryłam pojęcia minimalizm w zaułkach Internetu. Widząc jak bardzo dużo ludzi na całym świecie żyje prosto by celebrować chwile, to odważniej i jeszcze drastyczniej podeszłam do świata i przestrzeni wokół siebie. 

Czego więc (już) od dawna nie kupuję?

Pamiątek. Z wszelkich wypraw chcę wrócić ze wspomnieniami, zdjęciami i opalenizną, a nie kolejną walizką nowych rzeczy. Gdy jestem w nowym miejscu najchętniej skupiam się na smakowaniu jedzenia. Jeśli już przywożę komuś prezent z wakacji to najpewniej będzie można go zjeść. Kolejną rzeczą, którą przestałam kupować to mapy i przewodniki. Dziś przecież tyle można zmieścić w jednym małym telefonie.

Reklamówek. Od tych stronię bardzo mocno. Mam swoje torby i worki na zakupy, a jeśli jakaś foliówka do domu i tak się przypląta (bo zawsze się jakoś przypląta i ktoś przyniesie!) to najczęściej jest myta i używana dopóki "da radę".

reklamówki

Dekoracji do domu. Właściwie to ich nigdy nie lubiłam. Wazoniki, słoniki, suszone kwiatki i inne "duperele" potrafią doprowadzić mnie do szału. Jeśli coś jest wyprodukowane tylko po to, by ładnie wyglądało to nie znajdzie się w moim mieszkaniu. Dotyczy to również firanek, obrusów, zasłon oraz dużej ilości książek, a płyty DVD, dyskietki i kasety znienawidzone był przeze mnie od zawsze. Natomiast najlepsza dekoracją i zarazem filtrem powietrza są dla mnie kwiaty doniczkowe.

Telewizji. Nie oglądam odkąd w wieku 18/19 lat wyprowadziłam się z domu rodziców. Zawsze miałam dużą świadomość, że lepiej uniknąć tej "gumy do żucia dla oczu" i zyskać więcej czasu dla siebie. Telewizję oglądam tylko czasem np. przy okazji świąt w domu rodzinnym i przypominam wtedy sobie dlaczego właściwie za nią nie tęsknię.

Pasty do butów. Dla mnie to produkt zbędny. Buty można po prostu umyć, i nabłyszczyć skórką z banana lub odrobiną oleju kokosowego. A gdy mocno się zabrudzą oddaję je do profesjonalnego czyszczenia, żeby przedłużyć im życie.

Ubrań na specjalną okazję i jednorazowych rajstop. Nie istnieje u mnie właściwie kategoria ubrania tylko na jedną okazję jak ślub czy firmowa impreza. Aktualnie posiadam jedną spódnicę i dwie sukienki. I wcale nie czuję potrzeby zmiany tego stanu. Niespecjalnie też aż tak często pojawiam się na imprezach.

Biżuterii. Mam kilka kolczyków na uszach i właściwie to wszystko. Biżuteria na mnie "ciąży" i nie jest wygodna.

Kosmetyków: żeli do mycia i kąpieli, kremów, balsamów do ciała, antyperspirantów, pomadek do ust, mleczka do demakijażu, toników, perfum. Do mycia w zupełności wystarcza mi mydło, najczęściej Aleppo które świetnie nawilża skórę. Do smarowania kupuję tylko olejki, masło shea na wagę i kremy w szklanych słoiczkach. Jeśli moja skóra potrzebuje toniku to użyję rozcieńczonego ekologicznego octu jabłkowego. Peeling zastępuje cytryną lub własnoręcznie stworzonym solnym lub cukrowym scrubem i rękawicą kesa. Wszelkie perfumy są dla mnie duszące i nieprzyjemne. Jeśli potrzebuję zapachu to użyję olejku eterycznego na przykład dodanego do domowego dezodorantu.

kosmetyki

Chemii: płynu do prania i płukania tkanin, mleczka do czyszczenia, odkamieniaczy, zapachów do szaf i samochodów. Wszystkie wymienione przygotowuję sama. Służą mi do tego resztki mydeł, soda, ocet, kwasek cytrynowy i olejki eteryczne.

Folii aluminiowej. Brakuje mi jej czasem przy okazji grilla, ale i tak można sobie poradzić bez.

Papierowych ręczników, płatków kosmetycznych, plastikowych szczoteczek do zębów, plastikowych patyczków do uszu. Papierowe ręczniki i płatki kosmetyczne już dawno zastąpiłam materiałowymi. A szczoteczkę do zębów i patyczki do uszu kupuję z babusa lub kartonu. Nie jest to jeszcze rozwiązanie idealne, ale według mnie lepsze od tego standardowego.

Wody butelkowanej. Wodę mineralną zamawiam w wymiennym szklanych butelkach od Iwoniczanki i jestem z niej bardzo zadowolona. W ofercie są też oranżady, napoje i soki, które zamawiam w przypadku jakiejś imprezy. Wodą z czajnika i kranówką też nie pogardzę. Oczywiście do swojego kubka lub wielorazowej butelki na wodę.

butelka do wody.jpg

Jedzenia na zapas. Bardzo nie lubię marnowania jedzenia dlatego kupuję mniej i tylko to co potrzebne. Zakupy na zapas dotyczą u mnie tylko konkretnych przedmiotów, które się nie psują.

Mięsa i nabiału. Od kilku lat jestem wege i nie wyobrażam sobie znów kupowania mięsa. Ze względu na nietolerancje ograniczam też nabiał więc na co dzień odżywiam się roślinnie. Czuję się dzięki temu bardzo dobrze, zniknęło sporo moich problemów zdrowotnych i nie dotyczą mnie już kolejki do mięsnego. Zresztą produkcja mięsa nie dość, że okrutna to ekstremalnie niekologiczna.

Suplementów. Odkąd poznałam się bliżej z blenderem i wyciskarką praktycznie nie choruję. Zresztą wygląda na to, ze syntetyczne witaminy mogą zrobić więcej złego niż dobrego, Staram się więc dobrze odżywiać i komponować posiłki. Gdy coś już mi dolega sięgnę po naturalne i domowe środki. Aktualnie przyjmuję jedynie witaminę B12, którą znalazłam w szklanym słoiczku z pipetką. Do tego wyciskam sok z jarmużu, szpinaku, pokrzywy czy mniszka i mrożę porcjami, żeby zawsze mieć pod ręką i wrzucić do szejka czy soku.

Długopisów. W każdym biurze, w którym pracowałam po szafkach i biurkach "walały się" niechciane długopisy i ołówki. Już od dobrych kilku lat żadnego nie kupiłam a wciąż mam ich sporą garść w zapasie. Kiedy już przyjdzie na nie wszystkie pora zainwestuję w wieczne pióro.

Prezentów. Ta kategoria należy bardziej do rzeczy kupowanych rzadko. Sama nie do końca przepadam za prezentami. Preferuję wyjście do fajnej restauracji czy teatru. To samo proponuję znajomym. No chyba, że jestem pewna, że kupiona rzecz będzie strzałem w dziesiątkę.

Ogólnie wszystkich przedmiotów jednorazowego użytku, jak kubeczki, talerze, torebki śniadaniowe. etc.

Wygląda na to, że sporo się tego zebrało. Jest jeszcze oczywiście lista rzeczy, które ciągle kupuję w plastiku. Ale o tym innym razem.

N.

Komentarze do wpisu (2)

6 czerwca 2021

O jak bardzo się pokrywa to z moim myśleniem i otoczeniem

6 czerwca 2021

A mogłabyś podać nazwę witaminy b12 którą taką znalazłaś? :) Napisałam w poprzednim komentarzu, ale chyba ucięło.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl